Gminne Dożynki w Lubatowej – 15.VIII 2026 r.

W dniu 15 sierpnia o godz. 11.00 w kościele parafialnym w Lubatowej na uroczystej Mszy św. dziękczynnej za tegoroczne zbiory w naszej Gminie Iwonicz-Zdrój zebrali się rolnicy z 4 miejscowości: Lubatowej, Lubatówki, Iwonicza i Iwonicza – Zdroju, władze Gminy z p. Grzegorzem Nieradką burmistrzem na czele. Łącznie było zaprezentowanych 12 wieńców dożynkowych wykonanych przez grupy parafialne i lokalne. Były one na początku poświęcone przez proboszcza. Starostami tegorocznych dożynek gminnych byli młodzi rolnicy z Lubatowej: Paulina i Bernard Domaradzki. Mszy św. dożynkowej oraz kazanie poruszające głębokie treści związane z Maryją Wniebowziętą oraz historią naszej wsi Lubatowa liczącą 650 lat wygłosił ks. prał. Jan Folcik z Miejsca Piastowego. Współkoncelebrowali: rodak ks. kan. Waldemar Murdzek oraz ks. Ryszard Królicki – proboszcz. Po Mszy św. orszak dożynkowy przemieścił się na dalsze świętowanie na pobliski stadion, gdzie miały miejsce liczne występy i zabawy jak zaznaczyli na plakacie organizatorzy tego święta: Koło Gospodyń Wiejskich wraz z p. sołtys i grupami działającymi w Lubatowej. Zdjęcia z uroczystości (wyk. Dariusza Stawarskiego) pokazują pełną barwę radosnego świętowania.

Poniżej tekst kazania wygłoszonego przez ks. prał. Jana Folcika z Miejsca Piastowego podczas Gminnych Dożynek w Lubatowej oraz jubileuszu 650-lecia lokacji wsi Lubatowa w dniu 15 sierpnia 2026 r.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jestem pod wielkim wrażeniem tych pięknych wieńców dożynkowych. Z pewnością będziecie mogli nimi reprezentować parafię na dożynkach diecezjalnych, czy ogólnopolskich. Na wjeździe do Lubatowej, gości przybywających na uroczystości dożynkowe i jubileuszowe witają  barwne motywy związane z pracą rolników podkreślające charakter święta.

W dzisiejszej Ewangelii Maryja wypowiada słowa, które mogą stać się kluczem do zrozumienia nie tylko Jej życia, lecz także całej historii tej miejscowości i tej parafii:

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Maryja nie śpiewa pieśni o własnej wielkości. Nie mówi: „Oto czego sama dokonałam”. Ona całą swoją historię odczytuje jako dzieło Boga. Widzi, że ponad ludzką słabością, ponad zmiennością czasów, ponad wielkością i upadkiem królestw trwa wierność Pana.

I dzisiaj, kiedy stajemy przed Bogiem, aby dziękować za sześćset pięćdziesiąt lat od lokacji Lubatowej, nie chcemy jedynie przeglądać dawnych dokumentów, przywoływać dat i wymieniać nazwisk. Chcemy odczytać historię tej ziemi tak, jak Maryja odczytała historię swojego życia.

Chcemy zobaczyć w niej ślady Bożej obecności.

Chcemy powiedzieć:

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Dzisiejsze pierwsze czytanie mówi o wielkim znaku, który ukazał się na niebie: o Niewieście obleczonej w słońce, z księżycem pod stopami i wieńcem z dwunastu gwiazd na głowie. Naprzeciw Niej staje Smok, znak zła, przemocy i sił występujących przeciwko Bożym zamiarom.

Nie jest to obraz spokojny. Jest w nim walka, niebezpieczeństwo i cierpienie. A jednak ostatnie słowo nie należy do Smoka. Ostatnie słowo należy do Boga:

„Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego”.

Taki jest sens dzisiejszej uroczystości. Wniebowzięcie Maryi mówi nam, że dobro nie jest skazane na porażkę, że wierność Bogu nie kończy się pustką, że historia człowieka nie ginie w śmierci. Maryja, wzięta do nieba, jest znakiem zwycięstwa Boga i zapowiedzią przeznaczenia tych, którzy należą do Chrystusa.

W świetle tego znaku spójrzmy również na dzieje Lubatowej.

Piętnastego marca 1376 roku książę Władysław Opolczyk wydał w Sanoku przywilej lokacyjny dla osady zakładanej pośród beskidzkich wzgórz, nad potokami i rzeką, w miejscu, które miało stać się domem dla kolejnych pokoleń. Ludzie, którzy tutaj przychodzili, musieli zmierzyć się z ziemią trudną, z surowością przyrody, z niepewnością i codziennym trudem. Zakładali gospodarstwa, budowali domy, karczowali ziemię, siali i zbierali. Nie mogli przewidzieć, że sześćset pięćdziesiąt lat później ich potomkowie będą nadal nazywali to miejsce swoją małą ojczyzną.

Nie wiedzieli, ile burz przetoczy się przez tę dolinę. Nie wiedzieli, ile razy zmienią się granice, państwa i ustroje. Nie wiedzieli, jak będą wyglądały domy, drogi i codzienna praca ich następców.

A jednak rozpoczęli dzieło, które trwa.

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Kilka dziesięcioleci później dzieje wsi coraz wyraźniej związały się z dziejami Kościoła. W 1408 roku biskup przemyski Maciej kupił osadę od Zyndrama z Maszkowic, a w roku 1412, przy ponownym organizowaniu wsi, przeznaczono jeden łan ziemi pod kościół parafialny.

Jeden łan ziemi.

Można by powiedzieć: niewielki zapis w dawnym dokumencie. A przecież z tego jednego łanu wyrosła przestrzeń, w której przez stulecia człowiek spotykał Boga. Zrodziło się miejsce chrztu, Eucharystii, małżeństwa, pojednania i modlitwy za zmarłych. Zrodziła się parafia, która miała stać się duchowym sercem Lubatowej.

W drugiej połowie XV wieku powstał pierwszy drewniany kościół pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Ks. Piotr Bartnik przewodnik po Bieszczadach powiedział mi dlaczego wybrano św. biskupa Stanisława na patrona parafii, by podkreślić polskość tych ziem.  W 1529 roku kościół został konsekrowany przez biskupa Jana Karnkowskiego. Przez kilka stuleci gromadziły się w nim kolejne pokolenia mieszkańców. Świątynię rozbudowywano, dodano wieżę i soboty, pod których zadaszeniem mogli chronić się wierni.

Ile modlitw wypowiedziano w tym dawnym kościele? Ile razy rodzice przynosili tam dzieci do chrztu? Ile razy młodzi ludzie stawali przed ołtarzem, aby związać swoje życie sakramentalnym małżeństwem? Ile razy dzwon oznajmiał narodziny, święto, niebezpieczeństwo albo śmierć?

Nie znamy wszystkich imion. Nie zachowały się wszystkie świadectwa. Ale Bóg zna każde życie i każdą modlitwę.

Dzisiejszy psalm odpowiadał słowami:

„Stoi Królowa po Twojej prawicy”.

W dzień Wniebowzięcia spoglądamy ku Maryi jako ku Królowej. Nie jest to jednak królowanie oparte na ziemskiej sile. Jej wielkością jest pokora. Jej koroną jest posłuszeństwo Bogu. Jej drogą jest służba.

Maryja po zwiastowaniu nie zatrzymuje otrzymanej łaski dla siebie. Ewangelista mówi, że „wybrała się i poszła z pośpiechem” do domu Elżbiety. Niesie Chrystusa drugiemu człowiekowi. Wchodzi do domu, pozdrawia, służy i pozostaje blisko.

To jest także obraz prawdziwej parafii. Parafia nie może być jedynie budynkiem, choćby najpiękniejszym. Nie może być tylko instytucją przechowującą księgi, sprzęty i zabytki. Parafia żyje wtedy, gdy niesie Chrystusa do ludzkich domów; gdy zauważa starszych, samotnych i chorych; gdy wspiera rodziny; gdy wychowuje dzieci i młodzież; gdy nie pozostawia człowieka samego w godzinie próby.

Maryja poszła z pośpiechem.

Kościół również jest posłany, aby iść.

Lubatowska wspólnota parafialna przez wieki szła razem z mieszkańcami: od kolebki aż po grób, od dni radosnych po najtrudniejsze doświadczenia.

Pod koniec XIX wieku stary kościół był już zbyt mały dla rosnącej wspólnoty. Proboszcz ks. Jakub Skowron podjął starania o budowę nowej świątyni. W roku 1911 rozpoczęto wielkie dzieło według projektu Jana Sasa-Zubrzyckiego. Choć mury wznoszono z wielkim zapałem, wybuch pierwszej wojny światowej i przetaczający się przez tutejsze beskidzkie przełęcze front brutalnie przerwały te prace.

Po latach wojennej zawieruchy, biedy i niepewności, parafianie z podziwu godną determinacją powrócili do budowy, by dokończyć dzieło ojców. Nowa świątynia, wzniesiona z cegły wypalanej tutaj, w Lubatowej, i z kamienia sprowadzanego z pobliskich kamieniołomów, wyrastała więc dosłownie z tej ziemi, z trudu wojennych lat i z niezłomnej wiary tutejszych ludzi.

W cegłach była praca ludzkich rąk. W kamieniach był trud transportu. W murach były ofiary składane przez rodziny, nieraz zapewne kosztem osobistych wyrzeczeń. W wysokiej wieży było pragnienie, aby znak wiary był widoczny z daleka. W sklepieniach, filarach i ostrołukowych oknach wyrażała się nie tylko sztuka architekta, ale modlitwa całej wspólnoty.

Kościół został uroczyście poświęcony i oddany Bogu na własność w 1920 roku. Rok później rozebrano dawną drewnianą świątynię. Nie zerwano jednak więzi z przeszłością. Część dawnego wyposażenia przeniesiono do nowego kościoła. To ważny znak: nowość nie musi oznaczać odrzucenia tego, co było. Prawdziwy rozwój polega na tym, że dziedzictwo ojców otrzymuje nową formę, ale zachowuje swe serce.

Kolejne lata przynosiły witraże, Drogę Krzyżową, organy, ławki, rzeźby i inne elementy wystroju. W 1937 roku biskup Franciszek Barda dokonał konsekracji świątyni. Pokolenie, które rozpoczęło budowę, mogło zobaczyć jej dopełnienie.

I znów możemy powiedzieć:

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Dzisiejsze drugie czytanie przypomina prawdę stanowiącą fundament chrześcijańskiej nadziei:

„Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli”.

Święty Paweł nie pomniejsza dramatu śmierci. Nazywa ją wrogiem — ostatnim wrogiem, który zostanie pokonany. Chrześcijaństwo nie mówi, że śmierć jest nieważna. Mówi jednak, że śmierć nie jest wszechmocna. Chrystus zmartwychwstał, dlatego ci, którzy do Niego należą, nie giną na zawsze.

Te słowa nabierają w Lubatowej szczególnego znaczenia. Obok kościoła znajduje się mogiła mieszkańców zamordowanych dwudziestego czwartego lipca 1944 roku. W Lesie Grabińskim zginęło wtedy siedemdziesięciu dwóch więźniów, ofiar bezwzględnego terroru okresu drugiej wojny światowej. Trzydziestu ośmiu synów tej ziemi pochowano po wojnie we wspólnej mogile obok świątyni.

Mogiła przy kościele mówi o cierpieniu. Mówi o przemocy, o przerwanym życiu, o płaczu rodzin. Ale jej położenie obok świątyni mówi także coś więcej: pamięć o zmarłych została powierzona Chrystusowi.

Nie wspominamy ich jedynie jako postaci historii. Modlimy się za nich. Wierzymy, że ofiara ich życia nie została zapomniana przez Boga. Wierzymy słowom Apostoła:

„W Chrystusie wszyscy będą ożywieni”.

Ileż innych grobów znajduje się na Lubatowskim cmentarzu. Spoczywają tam kapłani, rodzice, dziadkowie i pradziadkowie obecnych mieszkańców. Ci, którzy budowali domy i kościół. Ci, którzy uczyli dzieci modlitwy. Ci, którzy pracowali na roli, wychowywali rodziny, bronili ojczyzny, cierpieli i odchodzili.

Jubileusz nie byłby pełny, gdybyśmy pamiętali tylko o budynkach, a zapomnieli o ludziach.

To ludzie są żywymi kamieniami wspólnoty.

Dzisiaj ich imiona przynosimy przed ołtarz. I nad ich życiem wypowiadamy słowa Maryi:

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Bracia i Siostry!

Historia nie kończy się na przeszłości. Gdybyśmy dziś jedynie wspominali, jubileusz stałby się muzeum. A Kościół nie jest muzeum. Jest żywym Ciałem Chrystusa.

Dlatego trzeba zapytać: co dzieje się dzisiaj? Czy wiara otrzymana od przodków nadal żyje? Czy jest przekazywana dzieciom? Czy rodzą się nowe formy zaangażowania? Czy świątynia pozostaje sercem wspólnoty?

Odpowiedź można odnaleźć w codziennym życiu parafii. Żywa jest tutaj pobożność eucharystyczna, różańcowa i maryjna. Przed Mszą świętą odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego. Odprawiane są nabożeństwa fatimskie i nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Trwa modlitwa różańcowa.

Szczególnym znakiem jest czterdzieści Róż Żywego Różańca, w tym róże rodziców modlących się za dzieci. Za każdą taką liczbą kryją się konkretne osoby, konkretne intencje i cicha wierność. Nikt być może nie opisze jej w kronikach, ale właśnie z takiej modlitwy wyrasta duchowa siła parafii.

Działa Domowy Kościół, który pomaga małżonkom i rodzinom budować życie na Ewangelii. Jest Akcja Katolicka, łącząca formację z działalnością społeczną i charytatywną. Jest Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Są ministranci i lektorzy. Jest Dzieło Pomocy Powołaniom, Grupa Modlitewna, Rada Duszpasterska i inne wspólnoty. Podczas tegorocznej wizytacji kanonicznej parafia mogła przedstawić jedenaście działających grup.

To nie jest tylko wykaz organizacji.

To są różne drogi, którymi jedno pokolenie przekazuje wiarę następnemu.

Dziecko przy ołtarzu uczy się służby. Młody człowiek we wspólnocie uczy się odpowiedzialności. Małżonkowie uczą się modlić razem. Członkowie róży różańcowej obejmują modlitwą rodziny, chorych i tych, którzy odeszli od Kościoła. Rada duszpasterska uczy się współodpowiedzialności za parafię.

Nie wszyscy mają to samo zadanie. Ale wszyscy są potrzebni.

W tym miejscu należy z wdzięcznością wspomnieć duszpasterzy, którzy na przestrzeni stuleci służyli tej parafii. Nie sposób wymienić wszystkich. W jej historii zapisali się między innymi ks. Andrzej Kosiorski, przez czterdzieści pięć lat proboszcz Lubatowej; ks. Jakub Skowron, inicjator budowy obecnego kościoła; ks. Kajetan Łańcucki, troszczący się o wyposażenie świątyni i związany z powstaniem obrazu Matki Bożej Lubatowskiej; ks. Edward Kwaśnik, prowadzący parafię przez trzy dziesięciolecia wielkich prac i przemian.

Dzisiaj odpowiedzialność za tę wspólnotę spoczywa na księdzu prałacie Ryszardzie Królickim, wspieranym przez księdza Pawła, Radę Duszpasterską, grupy parafialne i wszystkich wiernych.

Za jego posługi parafia przeżywała między innymi jubileusz stulecia poświęcenia obecnego kościoła. Powstał i został poświęcony Dom Parafialny, będący miejscem spotkań, formacji i zachowywania pamięci o lokalnej tradycji. Urządzono w nim świetlicę, izbę pamięci tradycji ludowej oraz izbę poświęconą ks. Edwardowi Kwaśnikowi. Odnowione zostało miejsce pamięci ofiar wojny. Podjęto wielkie dzieło generalnego remontu zabytkowych organów.

Trzeba to powiedzieć jasno: proboszcz nie buduje parafii sam. Kapłan może wskazywać drogę, organizować, zachęcać i błogosławić podejmowane dzieła. Ale świątynia, Dom Parafialny, wspólnoty i inicjatywy mogą się rozwijać tylko wtedy, gdy istnieje ofiarność, odpowiedzialność i jedność wiernych.

Dlatego podziękowanie kierowane do duszpasterzy jest również podziękowaniem dla wszystkich parafian: dla tych, którzy składają ofiary; którzy poświęcają czas; którzy wykonują prace społeczne; którzy przygotowują liturgię; którzy śpiewają; którzy uczą dzieci; którzy odwiedzają chorych; którzy dbają o kapliczki, cmentarz i otoczenie kościoła.

Każdy z tych czynów może wydawać się mały. Ale z małych czynów wierności powstają dzieła trwające przez stulecia.

Jubileusz skłania jednak nie tylko do wdzięczności za to, co było, lecz także do spojrzenia w przyszłość.

Przed parafią nadal stoją ważne zadania materialne. Trzeba dokończyć i zabezpieczyć dzieło remontu organów, aby instrument służący liturgii od 1925 roku mógł wybrzmiewać dla następnych pokoleń. Potrzebna jest dalsza troska konserwatorska o wnętrze zabytkowego kościoła, o jego wyposażenie, witraże, polichromię i otoczenie. Dom Parafialny powinien być nie tylko ukończonym budynkiem, ale prawdziwym domem wspólnoty — miejscem spotkania dzieci, młodzieży, rodzin, seniorów i grup formacyjnych.

Ale najważniejsze inwestycje nie dokonują się w cegle, drewnie ani kamieniu.

Najważniejszą inwestycją jest człowiek.

Najważniejszym remontem jest odnowienie ludzkiego serca.

Najważniejszą konserwacją jest zachowanie wiary.

Można odnowić każdy zabytek, a utracić żywą relację z Bogiem. Można odrestaurować organy, ale nie nauczyć nowego pokolenia śpiewać na chwałę Pana. Można mieć piękny Dom Parafialny, lecz pozostawić go pustym. Można obchodzić jubileusz przeszłości, a nie zatroszczyć się o przyszłość.

Dlatego plany duszpasterskie są równie ważne jak plany remontowe. Potrzebna jest formacja rodzin. Potrzebne jest miejsce dla młodzieży. Potrzebna jest troska o powołania. Potrzebna jest modlitwa za tych, którzy utracili więź z Kościołem. Potrzebne jest wychodzenie do osób samotnych, chorych i przeżywających kryzysy.

Maryja „poszła z pośpiechem”.

Niech również ta parafia nie czeka biernie, aż człowiek sam przyjdzie. Niech potrafi wychodzić do niego z Ewangelią, z obecnością, ze słowem nadziei i z konkretną pomocą.

Drodzy Bracia i Siostry!

Sześćset pięćdziesiąt lat historii Lubatowej jest darem. Ale jest także zobowiązaniem.

Każde pokolenie otrzymuje dziedzictwo tylko na pewien czas. Nie jesteśmy jego właścicielami. Jesteśmy jego strażnikami i przekazicielami.

Otrzymaliśmy wiarę, świątynię, tradycję, pamięć o przodkach, piękno tej ziemi, zwyczaje i wspólnotę. Pytanie brzmi: co przekażemy?

Czy następne pokolenie otrzyma tylko fotografie uroczystości jubileuszowych? Czy otrzyma także żywą wiarę?

Czy otrzyma tylko odnowione mury? Czy otrzyma również Kościół zbudowany z ludzi, którzy się modlą, przebaczają, pomagają sobie i potrafią być razem?

Czy dzieci, które dziś stoją w tej świątyni, za kilkadziesiąt lat będą mogły powiedzieć, że tutaj nauczyły się kochać Boga, szanować człowieka i służyć wspólnocie?

Jubileusz stawia te pytania przed każdym z nas.

Nie tylko przed proboszczem.
Nie tylko przed Radą Duszpasterską.
Nie tylko przed członkami grup parafialnych.
Przed każdym ochrzczonym.

Maryja w Magnificat mówi:

„Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.

Dzisiaj Lubatowa może powiedzieć:

Wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny.

Dał tę ziemię i ludzi, którzy ją zagospodarowali. Dał kapłanów i wiernych, którzy wznieśli świątynie. Dał siłę w czasach wojny i cierpienia. Dał pokolenia, które przekazywały wiarę. Dał wspólnotę, która również dzisiaj żyje, modli się, buduje i podejmuje nowe zadania.

Niech jednak wdzięczność nie przerodzi się w samozadowolenie. Maryja po wypowiedzeniu Magnificat pozostała u Elżbiety i jej służyła. Prawdziwe dziękczynienie prowadzi do służby.

Dlatego jubileuszowe „dziękujemy” musi stać się także słowem: „podejmujemy”.

Podejmujemy odpowiedzialność za wiarę dzieci.
Podejmujemy troskę o małżeństwa i rodziny.
Podejmujemy opiekę nad starszymi.
Podejmujemy troskę o świątynię i miejsca pamięci.
Podejmujemy pracę na rzecz zgody i jedności.
Podejmujemy zadanie przekazania dziedzictwa następnym pokoleniom.

Maryjo Wniebowzięta,
Niewiasto obleczona w słońce,
Królowo stojąca po prawicy Syna,
Matko Boga i Matko Kościoła!

Spójrz na tę parafię i na tę miejscowość.

Otocz opieką wszystkie rodziny Lubatowej.
Umocnij dzieci i młodzież.
Pociesz chorych, samotnych i cierpiących.
Wypraszaj zgodę tam, gdzie pojawiły się podziały.
Strzeż tych, którzy pracują poza rodzinną miejscowością.
Prowadź kapłanów i osoby odpowiedzialne za wspólnotę.
Wypraszaj nowe powołania do kapłaństwa i życia zakonnego.
Przyjmij modlitwę za wszystkich zmarłych mieszkańców i dobroczyńców parafii.

A nam daj pokorę, abyśmy nie przypisywali sobie tego, co jest łaską. Daj odwagę, abyśmy nie lękali się przyszłości. Daj gorliwość, abyśmy — tak jak Ty — umieli iść z pośpiechem do drugiego człowieka.

Niech po wielu następnych latach ci, którzy przyjdą po nas, staną w tej świątyni i powiedzą z wdzięcznością to samo, co my wypowiadamy dzisiaj:

„A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Niech te słowa obejmą pokolenia, które odeszły.

Niech obejmą tych, którzy dzisiaj tworzą Lubatową i jej parafię.

I niech staną się obietnicą dla dzieci oraz dla tych, którzy przyjdą po nas.

Amen.

Chrzest
Spowiedź
I Komunia
Msza Święta
Bierzmowanie
Małżeństwo
Namaszczenie
Pogrzeb

Preferencje plików cookies

✕

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.